wtorek, 17 czerwca 2014

Łyk powietrza

 Zakochać się w Tatrach i przeżyć. Chyba się udało? 
Przechodzić przez życie, mając tamte góry w głowie, w oczach, w myślach. Trwający, trwały sentyment zrodzony poprzez najmilsze chwile młodości. Piękno jest po to, aby zachwycało, wierzchołki gór dają wolność choć na chwilę. I możesz już patrzeć na wszystko z góry, przed chwilą zdobytej. Nic więcej nie potrzeba do szczęścia. Taki piękny moment! 
Setki tatrzańskich kadrów, wszystkie skrzętnie poukładanie w przegródkach umysłu. Budzą się nieraz we śnie: stukrotnie wydeptane ścieżki, przejrzyste tafle granatowej wody, nowe kamienne kopczyki na niewidocznych szlakach. Momenty złożone z najróżniejszych przeżyć: zapach skały, mchu, wody, zapach strachu, kołysanie liny, brzęk karabinków, przestrzeń pod stopami, zmęczenie, zaufanie i miłość. Wszystko przewiewa chłodny wiatr. 
Wszystko mija, jednak pamięć zatrzymuje chwile i poczucie, że wrócę, jeśli nieraz nie po drodze, wrócę, kiedyś, znów...