wtorek, 27 maja 2014

Sezon na irysy



Irysowo robi się wokół nas. Mój ulubiony kwiat, lekko wyczuwalny, ulotny zapach wilgotnej ziemi. Fuzja irysa w Infusion`d iris, jak miks deszczu, lekkiego wiatru i ciepła słonecznego. Jak upojno- ziołowy zapach nocy w lesie. Ta mała wioseczka, ten weekend z karuzelą wrażeń. Spadających gwiazd miały być setki, było kilka, to dobrze, bo nie mam aż tylu marzeń, albo nie zdążyłabym ich pozbierać w deszczu gwiazd i meteorów na późnomajowym niebie. Nocne rozmowy dają wiele, w ciszy lepiej usłyszeć własne myśli, potem zapamiętać te drugie, przyjazne. I znów podróż przez wieki w naszych umysłach. Tarcze herbowe rodu Seydlitzów, mączna droga przez XVIII- wieczny młyn i zachwyt nad rzeczą, tworzoną dla zachwytu. Fajnie robić coś razem, nawet wtedy, gdy nie bardzo wiesz, do czego twa ręka się przyda,  co się tworzy, nie znasz instrukcji obsługi, czy użytkowania. Czy ważny jest efekt końcowy? Wyszedł cudowny! Ważniejsze wszakże tamte chwile. Irysy wciąż pięknieją w moich marzeniach.






czwartek, 22 maja 2014

Wiosna trwa



Cud zieleni, jak co roku. Nieustannie zachwycający. Ciepłe powietrze z kwietno- ziołowym aromatem. Ucieczka z wieży, na rowerze. Pomęczę się trochę, to przejdzie. Rozwiewa się wszystko, co szare i bolesne. Pozwalam zapomnieć. Ominąć rozklekotane myśli, przykryć soczystozielonym liściem. Jaka miła chwilowa amnezja! Zmęczone nogi, przestrzenny oddech i las na nieodległym horyzoncie. Chwila, moment w zachwycie. Widok, na który można spoglądać godzinami. Wystarcza na ciepłą, pełną uśmiechu buzię, ozłoconą słońcem i obietnicą pięknego lata.


sobota, 10 maja 2014

...mieszkam w wysokiej wieży...




Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą 

Mam parasol, który chroni mnie przed nocą 
Oddycham głęboko, stawiam piedestały 
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały 

Stawiam świat na głowie do góry nogami 
Na odwrót i wspak bawię się słowami 
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy 
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały 

Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni 
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic 
Palą się na stosie moje ideały 
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały 

Stawiam świat na głowie do góry nogami 
Na odwrót i wspak bawię się słowami 
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy 
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały