wtorek, 27 maja 2014

Sezon na irysy



Irysowo robi się wokół nas. Mój ulubiony kwiat, lekko wyczuwalny, ulotny zapach wilgotnej ziemi. Fuzja irysa w Infusion`d iris, jak miks deszczu, lekkiego wiatru i ciepła słonecznego. Jak upojno- ziołowy zapach nocy w lesie. Ta mała wioseczka, ten weekend z karuzelą wrażeń. Spadających gwiazd miały być setki, było kilka, to dobrze, bo nie mam aż tylu marzeń, albo nie zdążyłabym ich pozbierać w deszczu gwiazd i meteorów na późnomajowym niebie. Nocne rozmowy dają wiele, w ciszy lepiej usłyszeć własne myśli, potem zapamiętać te drugie, przyjazne. I znów podróż przez wieki w naszych umysłach. Tarcze herbowe rodu Seydlitzów, mączna droga przez XVIII- wieczny młyn i zachwyt nad rzeczą, tworzoną dla zachwytu. Fajnie robić coś razem, nawet wtedy, gdy nie bardzo wiesz, do czego twa ręka się przyda,  co się tworzy, nie znasz instrukcji obsługi, czy użytkowania. Czy ważny jest efekt końcowy? Wyszedł cudowny! Ważniejsze wszakże tamte chwile. Irysy wciąż pięknieją w moich marzeniach.






3 komentarze:

  1. wspólne działanie jest ważne , a instrukcji obsługi można się nauczyć , dzięki za udział :}
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! :) Do zobaczenia na Gromniku

    OdpowiedzUsuń