poniedziałek, 23 września 2013

I try

Popu mi się zachciało, jakiejś nowej piosenki, która wpadła by w ucho i już nie wyszła. Ładna wokalnie, melodyjna, z fajnym tekstem. Szukałam, szukałam, słuchałam zaprzyjaźnionej stacji, w tubie grzebałam i nic. Nie wysłuchałam, nic nowego - świeżo-świetnego nie znalazłam. Cóż było robić, gdy popu się zachciało, pomiędzy notorycznym i długotrwałym wsłuchiwaniem się w Sigur Ros, Madeleine Perroux, Milesa Davisa, Coco Rosie i Stańkę? Się poszukało na starych dyskach i się znalazło. Głos chrypliwie uwodzicielski, piosenka melodyjna, tekst adekwatny. Nic, tylko słuchać końcem września i początkiem października, smuty łukiem omijać, bo i tak przyjdą wkrótce te zaprzyjaźnione, dobrze oswojone i nie bolące, w krtań nie duszące, moje. Ktoś może powie, że Macy Grey popową nie jest, że soul, rythm and blues, trip- trop, czy podobne. Dla mnie to popowa, świetna piosenka, która najbardziej mi brzmi w drodze.