piątek, 20 stycznia 2012

Zimowo

Uwaga, będzie banalnie z jakże uroczymi fotkami w tle. Muzyczka też urocza!
Był piękny, styczniowy dzień. W górach nareszcie biała zima. Prawdziwa i łaskawa - nie mrozi, ale i nie roztapia. Do tego słońce, gra śniegu z błękitnym niebem, no i świeżo wgrane ścieżki dźwiękowe do komórki.





Nawet beznadziejne, ciągle wypadające z uszu słuchawki firmy Nokia nie popsuły mi humoru, a sytuację naprawiła mocno wciśnięta na uszy czapka. A oto i co było tłem: Film Seana Pena, Into the wild obejrzałam już dość dawno. Świetny obraz, nie do zapomnienia, do przemyśleń. Teraz powróciłam do ścieżki dźwiękowej w wykonaniu Eddiego Veddera. Można się zanurzyć w tej przestrzennej, pachnącej wolnością i wiatrem muzyce.



Żeby pozostać w klimacie zimy, proszę, oto biały hymn grupy Fleet Foxes, nasza zima w nim nie gości, ale filmik ciekawy: