piątek, 2 grudnia 2011

DAGADANA i myśli pozytywne

Właśnie się zorientowałam, że to już grudzień, wychodzę więc z listopada trochę niedowierzając, że  skończył się ten mój nieulubiony miesiąc, pełen ciemnych popołudni, ciemnych poranków i łapania czasu za końcówkę ogona, który i tak umyka. Zaczął się grudzień, więc ciemno- zimne myśli przykryją się świąteczną nutką przypraw korzennych i smakowej kawy z cynamonem. Może nawet przymrozić! Mam drewno, mam wino, zrobimy grzańca i będziemy wgapiać się w kominek i tony nieobejrzanych filmów. Jak czas da!
Nie mam w zwyczaju sugerować się Fryderykami, Kaczkami i innymi wyróżnieniami. Wolę już coś z polecenia niektórych muzycznych blogów, brata, czy też Karoli, która podrzuca ostatnio coraz to nowe smaczki. Albo coś z wyszperania i przypomnienia, jak goszcząca ostatnio w moich głośnikach Dikanda, na której koncercie przytupywałam ongi do utraty tchu razem z Kasią, w srebrnogórskim Centrum Kultury, gdzie klimat bałkańskich przyśpiewek mieszał się z wczesnym Gomółką.
Karolcia rzuciła mi ostatnio hasło DagaDana. Jak powyżej napisałam- jako niezorientowana w nowościach - kto, co, gdzie i kiedy, rozpoczęłam wyszukiwanie i wsłuchiwanie się w obie płyty formacji DAGADANA : zeszłoroczną płytę MALEŃKA, tę nagrodzoną właśnie Fryderykiem w kategorii folk i tegoroczną świeżą (jesienna premiera) DLACZEGO NIE. Tak właśnie się wsłuchuję i czuję, że to wsłuchiwanie pozostanie na dłużej. Wlepiam też oczy w dwa świetne videoklipy, które załączam poniżej.