piątek, 25 listopada 2011

E.S.T. w kawałeczku

 Teraz czasu wystarcza jedynie na posłuchanie. I to w minimalnych ilościach, kawałki niczym wisienki na torcie. Na napisanie już nie bardzo jest czas. Czekam, gdy przyjdzie taka chwila, że włączona w odtwarzaczu płyta dotrwa do ostatniego utworu. I będzie muzycznie-głośno. A potem jeszcze jedna płyta i kolejna, i kawałek trzeciej Marzenie!  Aż... będę miała dość tego tortu!