piątek, 26 sierpnia 2011

Klezmatics

Pomiędzy podróżniczo-historyczną książką, a filmem drogi przyplątała się do mnie ballada grupy Klezmatics z płyty Wonder Whell. Pod bezchmurnym niebem, gdy myśli wypala słońce, pobrzmiewa koniec wakacji. Długa droga pomiędzy Jerychem a Hebronem kiedyś się skończy.  Klezmatyczna ballada pozostanie w wędrówce przez pustynię, docierając jeszcze dalej na południe, aż do Afryki, gdzie podobno kryje się tajemnica wczesnośredniowiecznego królestwa.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Na upał- słomiany zapał


Jest  tak gorąco, że pisać się nie chce, ale posłuchać lekkiego walca... i owszem... ze słomką w szklance czegoś chłodnego, słomkowym kapeluszem, snopowiązałką na nieodległej łące i zapachem świeżo koszonej trawy. Lato w pełni. Upał- czad. To lubię!

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Dwie świece

 Co wieczór zapalam dwie świece, palą się długo w noc. Towarzyszą przy wieczornych codziennościach. Rozświetlają półmrok pokoju, rzucają miłe światełka na ścianę, sufit. Ocieplają i tak dość ciepłe sierpniowe noce. Jedna świeczka to Beata, druga- Monika. Obie odeszły tak nagle, za szybko, zbyt młodo. Niepotrzebnie.
Myślę o nich często. Takie nagłe przebłyski, skojarzenia, wspomnienia. Myślę, gdy "tak zwane życiowe trudności" zabierają mi dobry humor, kiedy nie rozumiem i gdy aż nadto rozumiem, ale nie chcę o tym mówić. Przykrości i problemy stają się mało ważne, gdy myśli przywołują Monikę, Beatę..., które odeszły bezpowrotnie. Świece płoną, myśli przepływają w wieczornym spokoju, ciesz się życiem, mówią, póki trwa.

Nowa płyta grupy Beirut " The Rip Tide" nie zawiodła mnie, brzmienie bardziej nowoczesne, mniej folkowe, mniej bałkańskie, ale słucha się jej równie przyjemnie, co dwóch pierwszych, moich ulubionych płyt (Postcards from Italy, The Flying Club Cup) bejrutowa nostalgia ta sama. Utwór A Candle`s fire- dla Moniki i Beaty.