czwartek, 21 lipca 2011

Beata -Jazzova. Żegnaj.

Odeszła. Znałyśmy się wirtualnie. Kilka lat wpisów, komentarzy i wymiany myśli. Była mi bliska, podziwiałam ją za walkę z chorobą, wierzyłam, że się uda, że wygra. Zaskoczenie i rozgoryczenie. Żal, taki sam, jak u setki czytających jej bloga: http://jazzowa.blogspot.com/ Pozostawiła mnóstwo ciepłych zdań, dowcipnych zagajeń, ten luźny bezpretensjonalny styl pisania o muzyce i życiu, I wiele polecanych utworów, wyknawców. Dzięki Beacie odkryłam i pokochałam soundtrack i film "Windą na szafot". Ta muzyka zawsze będzie mi przypominać Jazzovą: