czwartek, 9 czerwca 2011

Nina Simone o poranku

Otwieram najpierw oko, potem okno, poranek czerwcowy, ozonowe powietrze po deszczu , drzewa jakby bardziej zielone, powoli budzą się wszystkie dźwięki dnia.
W czerwcu  Nina może dla mnie śpiewać najbardziej melodyjne, radosne piosenki, może figlować z rytmem, bawić się swingiem, dawać nadzieję na świetny dzień. I kolejny i kolejny, i jeszcze jeden.
A ja mogę bez marudzenia jeździć do pracy, z uśmiechem wykonywać najbardziej nużące  podsumowania, tworzyć zawiłe tabele, wykresy, liczyć, wnioskować i wypełniać do woli. To już przedwakacyjny finisz. Przedsmak wolności. Letnie zapachy pol i łąk rozpanoszyły się na dobre. Dwa kółka błyszczą w słońcu. Nina marzy o szczęściu, a ja razem z nią. To już lato.