czwartek, lipiec 21

Beata -Jazzova. Żegnaj.

Odeszła. Znałyśmy się wirtualnie. Kilka lat wpisów, komentarzy i wymiany myśli. Była mi bliska, podziwiałam ją za walkę z chorobą, wierzyłam, że się uda, że wygra. Zaskoczenie i rozgoryczenie. Żal, taki sam, jak u setki czytających jej bloga: http://jazzowa.blogspot.com/ Pozostawiła mnóstwo ciepłych zdań, dowcipnych zagajeń, ten luźny bezpretensjonalny styl pisania o muzyce i życiu, I wiele polecanych utworów, wyknawców. Dzięki Beacie odkryłam i pokochałam soundtrack i film "Windą na szafot". Ta muzyka zawsze będzie mi przypominać Jazzovą:

5 komentarze:

  1. I mnie Jej brak....M.Davis też jest moim ulubionym wykonawcą a tej płyty mogę słuchać cały czas..

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. też znałem Ją tylko wirtualnie, byłem na pogrzebie ( chciaż nie znoszę i unikam jak ognia) bo czułem wewnętrzną potrzebę.
    Trafiłem tutaj przypadkiem, ciekawy blog. Zapraszam na mój : http://bluejazz.bloog.pl/
    pozdrawiam. Sławek

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Zuzanno, czy nie ma już twojego bloga?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dzięki Sławek, na pewno zajrzę :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Jest za kluczykowany....Jeśli nie masz kluczyka to prześlę....:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze