środa, 28 kwietnia 2010

Moje miłe panie


Wiem, że marzec już odpłynął daleko. A mnie nagle wpadła do ucha "Waters of March".
Cóż, pasuje do obecnej aury jak ulał. Jak miło, lekko, wiosennie! Jak słońce i obłoki ostatnich dni. Jak niedawne krótkie rowerowe przejażdżki. Jak zieleń, która nareszcie wyskoczyła nie tylko z trawy.
Susanne Vega i Stacey Kent- w popularnej bossa novie Jobima, anielskie głosy, śpiewają niby mimochodem, a chce się płynąć. Obie panie jak zwykle w formie.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Bywa

Drobne kłopoty, zwykłe codzienności spowodowały, że po raz pierwszy od trzech dni zapomniałam na chwilę o tragedii z soboty.
Pechowo się zaczął dzień! Najpierw pierdyknął elektryczny czajnik, wylał się wrzątek, więc okrzykiem obudziłam wszystkich, którzy jeszcze spali w liczbie jeden. Zaraz potem zepsuł się piec CO, przez co nie było ciepłej wody ani ogrzewania. Potem przez okno zobaczyłam, że po raz drugi w odstępie kilku dni jakiś złodziejaszek wywalił dziurę w płocie mojego ogródka, żeby wynieść przez nią swoje łupy z pobliskich przylegających do mych "włości" magazynów. Trzeba było zawiadomić pana dzielnicowego i przeprowadzić razem z nim małą obdukcję ogródka i ogrodzeniowej siatki Potem były jeszcze jakieś nerwowe telefony i nareszcie pakując szkodnika, wyrwałam się z domu na wieś, do przyjaciół. Ulga. Wierzę, że 13-sty trwa tylko połowę dnia. I że wkrótce będziemy mieć ciepłą wodę. To takie przyziemne, ale prawdziwe. Po prostu życie. Wracając z Łomnicy w radio usłyszałam Release me. Dźwięczy mi w uszach do tej pory:

czwartek, 8 kwietnia 2010

Portishead

Zasnuty, oniryczny kawałek Portishead. Ostatnio coraz rzadziej wracam do ich muzyki, co nie znaczy, że odpłynęła zbyt daleko ode mnie. Płyta "Dummy" jest w mojej pierwszej dziesiątce, może pozostanie na zawsze? "The rip" z płyty Third odnalazłam na rewelacyjnej ścieżce dźwiękowej do filmu "Palermo shooting". (O soundtracku i filmie - kiedyś tu się wynurzę).
Kawałek Portishead tkwi we mnie zawsze. Takie moje "witaj smutku"

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Truskawkowe Wino w duszy gra

O filmie Wino truskawkowe już kiedyś wspominałam. Niewybaczalnie pominęłam fakt, że do tego świetnego obrazu muzykę skomponował Michał Lorenc. Jak przeczytałam w komentarzach do filmu- soundtrack nie został wydany, pozostaje zatem you tube z kilkoma klipami. Klimat lorencowski- przestrzenny, powietrzny, drgający. Folklor ze smutkiem, dusza ze swą ulotnością, zamyślenie, poszukiwanie, natura, góra. Gdy słucham tej muzyki, nieodparcie powracają kadry z filmu "Bandyta". To dobrze, bo tamtej ścieżki muzycznej nie da się zapomnieć.