sobota, 27 marca 2010

Cassandra na wieczór i nie tylko


Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się okładka tej płyty. Jest w niej coś świeżego. Zielona trawa? Jasny strój Cassandry? Tiulowa sukienka? Wszystko razem, nawet czcionki z napisami przyciągają wzrok, są wysmakowane. Jeszcze bardziej zachwycam się tym, co płynie z głośników. jak zwykle z resztą, gdy słucham płyt Cassandry. Jej niepowtarzalny, ciepły, głęboki, niski głos. Klimat jaki tworzy artystka trudno mi opisać słowami. Po prostu chce się jej słuchać, słuchać i słuchać. Płyta to niby nic nowego, znane przeboje takich muzyków jak Neil Young, Sting, U2, Cyndi Lauper, czy Bob Dylan, które pani Wilson śpiewała już kiedyś na swoich siedmiu innych płytach. Covery tak zaaranżowane, że nie zestarzeją się nigdy. Atmosfera, układ utworów, ich dobór powodują, że wsłuchuję się w zupełnie nową płytę. Jest klimatyczna.

sobota, 20 marca 2010

Nina Simone i potrzeba posiadania pianina

Ścieżkę dźwiękową czeskiego filmu Sekrety/Tajnosti (2007) wypełnia Nine Simone. I bardzo dobrze, głos i muzyka dodaje zdecydowanie kolorytu temu obrazowi. Podobnie też kilka ciekawych ujęć i kadrów w zakamarkach Pragi. Historia Julii, czterdziestolatki, która materialnie posiada już prawie wszystko, brakuje jej tylko pianina. Ta nagła potrzeba posiadania instrumentu przychodzi z chwilą, gdy w telewizji podają wiadomość o śmieci Niny Simone. Julia w młodości grała na pianinie, znajduje idealne w antykwariacie, z osobliwym młodym właścicielem... A tytułowe sekrety? Uczucia, emocje, które jakby gdzieś wyparowały z życia bohaterki. Pustka. Pomimo męża, kochanka, dorastającej córki...Głęboko skrywane decyzje, które trzeba szybko podjąć. No i właśnie o tym jest film. I jest niezły, i niesie pewne dość częste przesłanie o wpadaniu w doły, dziury i wychodzeniu z nich razem lub osobno. W szkolnej skali ocen daję czwórkę z plusem, duży plus za Ninę.

poniedziałek, 15 marca 2010

Pogodowy miszmasz

Przed chwilą świeciło piękne słońce, teraz sypie śniegiem. Tak dziś po raz czwarty albo piąty od rana. Posprzątałam śnieg ze schodów przed domem, żeby nam się nogi nie połamały, teraz znów są białe. Dobrze, że nie byłam zbyt ambitna z odśnieżaniem garażu. Mix dzisiejszej aury wprawia mnie w lekkie osłupienie. I tak ma się mieszać jeszcze przez dni parę. Na szczęście nie psuje mi to nastroju, tym bardziej, że poprawiam go sobie tym oto ciepłym videoklipem:

Przypominają mi się filmy Pod słońcem Toskanii, Ukryte pragnienia, czy Pod słońce .... Cieplutko...lubię ciepło :)

piątek, 12 marca 2010

Leżąc i rozmyślając


Tak, zdarza mi się leżeć i rozmyślać, w tle zazwyczaj jakaś ulubiona snuja. Mała smacznie śpi, z lubością raczę się kawą, a uszy smakują Used Songs Toma Waitsa, album z 2001, na którym same rarytasy, wybrane z pierwszych siedmiu płyt Waitsa. Kawa gorzka i nie trzeba cukierka. Wystarczy wytrawny Waits.

środa, 10 marca 2010

Czeskie wieczory


Jako, że mieszkam w pobliżu Czech- często tam bywam, bo lubię. Zamki, pałacyki, narty, knajpki, skałki, górskie wycieczki, odkrywanie chędogich czeskich miasteczek- uwielbiam. A zamieszkanie w Czeskim Krumlowie - moje marzenie! Kino czeskie cenię od dawna. Właściwie od dziecka, kiedy moim ulubionym serialem była czeska komedia "Pod jednym dachem" (Chalupażi), no i z upodobaniem śledziłam losy "Kobiety za ladą":);) Mój powrót do czeskiego kina zaczął się kilka miesięcy temu, po obejrzeniu "Samotnych" Davida Ondříčka i "Butelek zwrotnych" Jana Svěraka. Oba filmy super. Ostatnio spotkałam pewnego czechofila i dzięki niemu porządnie uzupełniłam swoją kinotekę czeskimi i słowackimi produkcjami. I jestem pod ogromnym wrażeniem. "Rok diabła" Petra Zelenki oglądałam dwa razy- wieczór po wieczorze, kiedy to piszę w tle gra ścieżka dźwiękowa do tego filmu. I nie tylko główny bohater, Jarek Nohavica sprawia, że film jest niesamowity! Z filmów ostatnio obejrzanych polecam:

Szczęście.Stesti (2005) reż.Bohdan Sláma

Grandhotel(2006)reż.David Ondříček

Gnojki. Smradi. reż.Zdeněk Tyc

Szeptem.Septej.(1996) reż.David Ondříček

A ze słowackich produkcji- kapitalny, malowniczy:
Ogród_Zahrada(1995) reż.Martin Šulík.
Zapomniałabym o polsko-słowackim obrazie "Wino truskawkowe" - scenariusz na podst. Opowieści galicyjskich Stasiuka. Świetny film Dariusza Jabłońskiego, o którym w Polsce niezbyt głośno. Główną rolę gra Jiri Machacek, znany z filmów Zelenki.
Dlaczego tak się rozpisuję, zachwalam i polecam czeskie i słowackie kino? Bo po obejrzeniu tych filmów, mam je nadal w głowie, bo są rzeczywiste, bliskie życiu, a jednocześnie częstokroć mają zakręconą poetykę i humor, który mi pasuje zdecydowanie bardziej od dowcipu naszych rodzimych komedii. Mam jeszcze filmotekę na marcowe i kwietniowe wieczory. Pooglądam, posmakuję, napiszę :)