poniedziałek, 25 stycznia 2010

Nick Cave, posłucham, wyluzuję

Czas się wyładować. Szkoda słów, ale i szkoda nocy. Prawie cały dzień byłam wkurzona,bezsilność wobec nieuleczalnych egocentryków-manipulantów popsuła mi nastrój, więc teraz musi być coś mocnego, takie zakończenie wieczoru, aby przejście w noc ostudziło moje negatywne emocje.


niedziela, 24 stycznia 2010

ocieplamy podgrzewamy

Na dworze minus 15, w domu niby ciepło, ale świadomość mocno minusowej temperatury powoduje potrzebę dodatkowego ocieplenia się, nawet przesiadując w domu.

Aby podgrzać mróz: podkręcić ogrzewanie, dorzucić do kominka, zapalić świece, ubrać sweter, ewentualnie ciepły polar i grube skarpety. Koniecznie popijać drobnymi łyczkami grzane piwo, wino lub herbatkę z dodatkami. Czy to wystarczy? Nie, brakuje jeszcze czegoś na uszy i nie chodzi mi tu o czapkę czy nauszniki. Dziś ogrzeje nas Tomasz Stańko Quartet



niedziela, 17 stycznia 2010

Nie zawsze wracam.

To było dość dawno, ale w taką zimę jak teraz obrazy powracają, a z nimi dźwięki. Grudzień, styczeń 2002. Gęste, padające płaty śniegu, wiatr, biel i szarość, chłód i gwałtowne wykradanie ciepła- słuchałam wtedy Bel Canto- płytę tamtej mroźnej zimy sprzed lat, muzykę, która woziła się z nami w samochodzie i pobrzmiewała wśród ginących na szybie płatków. Norweska grupa, polska norweska zima. W moich uszach wciąż Bel Canto.


Od tamtego czasu Bel Canto odeszło w zapomnienie. Nie miałam potrzeby ani okazji na kolejne płyty. To była jedna płyta jednej zimy. Zamarzła. Odnalazłam dziś ową grupę na you tube. nadal grają. Posłuchałam kilku utworów. Nadal mrożą... Ale wystarczy.

czwartek, 14 stycznia 2010

od Milesa do Milesa

Tutu i Siesta - pierwsze dwie płyty, od których zaczął się u mnie Miles, często do nich wracam. W ogóle, gdy nie wiem co, wracam do Milesa...