Rzeczywistość wymknęła się spod kontroli, zamieniła się w noc pełną gorzkiego zdumienia, nie byłam nigdy aktorką, być nie zamierzałam, a tu- gram w psychodelii. Cóż... nawet pisać się nie chce lub chcieć przestaje. Czuję się jak we "Śnie" Edyty B. Ale to minie, zapewne. W duchu tkwią we mnie optymistyczne zapędy.
Oby jak najszybciej minęło....Pozdrawiam i przytulam....
OdpowiedzUsuń na zawszeEch lubie Edytkę... choć czasami potrafiła pojechać po psychice..
OdpowiedzUsuń na zawszehmm... co do snu Twego - skoro tak Ci pod- nad- świadomości zaszalały w stronę pschodeliczną... to może niech popracuja teraz nad klimatami bajecznymi bardziej... tego życzę...
dzięki dziewczyny! niestety bywają nieraz momenty i sprawy, na które nie mamy wpływu, choć bardzo byśmy chcieli mieć
OdpowiedzUsuń na zawsze