czwartek, 30 lipca 2009

Wracam do Beirutolandii

O grupie Beirut ostatnio u nas ucichło, wydali dwie płyty: Gulag Orkestar i The Flying Club Cup, obie warte posłuchania, nie raz, nie trzy, dużo wiecej. Ich kawałki przepieknie snuły się po wieczornej Stodole w Srebrnej. Fajny nastrój, trochę klezmera, trochę Bałkanów, trochę Francji(?) i jeszcze tam czegoś. Ogólnie lubię takie orkiestrowe klimaty. Jak czytam na ich stronie- sporo koncertują, może dlatego Zach nie ma czasu na komponowanie do nowej płyty?



Myspace Beirutbandu: http://www.myspace.com/beruit

Yann Tiersen, nie tylko francuskie klimaty


A wszystko zaczęło się od Amelii, filmu z 1999, który zna chyba każdy. Muzyka w Amelii pozostała w moich uszach jeszcze długo po wyjściu z kina, brzmiała kusząco, zażyczyłam sobie soundtrack pod choinkę. To było dawno, potem były inne płyty Yanna, muzyka, nie zawsze tak melodyjna, francuska, akordeonowo-fortepianowa jak w "Amelii", czy w "Good bye Lenin". Płyty "Black session", czy koncertowa Cartagena są w nieco innych klimatach. Różnorodne, często mocniejsze gitarowe brzmienia z wokalem pokazują Tiersena od innej strony. Zawsze pięknie brzmi. No, prawie zawsze.

czwartek, 9 lipca 2009

Mój Darmodziej

Przyznaję się, nie wstydzę się! Gdy słucham wielu piesniczek Jaromira Nohavicy chwyta mnie za serce. I myślę o trawie, o wodzie, o miłości, o lesie, o... Stokrotne dzięki autorom polskiej płyty Świat według Nohavicy. Dzięki nim "nagle zrozumiałam kim był on".
Nohavica jest mi bliski. I na pewno pojadę do Cieszyna.