środa, 22 kwietnia 2009

Madeleine - nie tylko jesienią

Najczęściej jej płytę włączam jesienią. Październikowe albo listopadowe wieczory każą mi się ogrzewać atmosferą kafejek, a w nich- tęsknym głosem Madeleine. Lubię ją za nastrój, możliwość podróży w czasie i miejscach. Przenoszę się gdzieś w okolice Piątej Alei, w lata 30te. Albo wędruję do Paryża na Montparnasse do z zatłoczonych kafejek.
Od tygodnia przesłuchuję najnowszą płytę Madeleine Peyroux: Bare Bones. Kolejne przesłuchania i podoba mi się coraz bardziej i bardziej. Przy okazji powróciłam do dwóch poprzednich płyt Madeleine: Dreamland z 1996 i Careless love z 2004 roku, które smakują w towarzystwie czerwonego wina.

wtorek, 21 kwietnia 2009

nocnoautobusową zacząć czas


Wydaje mi się, że Nocnoautobusowa była ze mną zawsze, ale to przecież niemożliwe. Zatem, może będzie ze mną zawsze...



orkiestra na zdrowie - Nocnoautobusowa